24 Obserwuję
Marlena23

Marlena23

Obfite piersi, pełne biodra

Obfite piersi, pełne biodra - Mo Yan Pierwszy raz o Mo Yanie usłyszałam, gdy w 2012 roku przyznano mu literacką Nagrodę Nobla. Wyróżnienie to jest oczywiście swego rodzaju wyznacznikiem wartości utworów, ale nie było czynnikiem, który zadecydował o tym, że książkę tę chciałam przeczytać. Prawdziwym powodem, dla którego sięgnęłam po twórczość tego pisarza było jedno, jedyne zdanie z pewnej recenzji - w zdaniu tym nazwano Mo Yana "chińskim Marquezem". Przeczytawszy to już wiedziałam, że niedługo po raz pierwszy w życiu zetknę się z literaturą chińską. Oczekiwania wobec "Obfitych piersi, pełnych bioder" miałam ogromne. I nie zawiodłam się ani trochę! Powieść ukazuje dzieje rodziny Shannguan na tle przemian historycznych, jakie dokonywały się w Chinach w wieku XX. Głównym bohaterem i narratorem większej części powieści jest długo wyczekiwany męski potomek rodu, Shannguan Jintong. Hołubiony i pielęgnowany przez matkę i swoje osiem sióstr Jintong chyba nie do końca spełnia pokładane w nim nadzieje - mimo tego, że jest bękartem zdaje się dziedziczyć słabości mężczyzn noszących nazwisko Shannguan. To kobiety w powieści Mo Yana są jednostkami o silnym charakterze, zdeterminowanymi, odważnymi. To one wychodzą na pierwszy plan. Oprócz złożonej fabuły, akcji toczącej się na przestrzeni wielu lat podobał mi się styl pisania autora, zaprawiony odrobiną czarnego humoru, ironią. Polska redakcja książki jest naprawdę dobra - przypisy tłumaczą pewne chińskie realia, które polskiemu czytelnikowi mogą być nieznane. Z czystym sumieniem daję 10 gwiazdek - fabuła, styl, język, humor, nawet objętość książki - wszystko było takie, jak lubię najbardziej. Polecam wszystkim, a sama rozpoczynam czytanie kolejnej powieści pióra Mo Yana.