24 Obserwuję
Marlena23

Marlena23

Kto zabił Palomina Molero?

Kto zabił Palomina Molero? - Mario Vargas Llosa Literatura iberoamerykańska jest specyficzna, ale jak dla mnie ma swój urok, jeśli tylko pisarze nie decydują się na zbytnie eksperymenty z formą (nigdy nie mogłam się jakoś przekonać do tego, co prezentuje np. Gra w klasy Julio Cortázara, chociaż możliwe, że jeszcze kiedyś ją doczytam). W "Kto zabił Palomina Molero" eksperymentów z formą nie ma, przez co klimat Ameryki Południowej jest dobrze wyczuwalny. Wydawca obiecuje na okładce "mocne osadzenie akcji w peruwiańskich realiach" i obietnica ta spełnia się. Mamy w książce brutalne morderstwo, śledztwo prowadzone po omacku, ale jeśli ktoś nastawi się na kryminał to srodze się zawiedzie - zagadka nie jest zbyt skomplikowana, czytelnik domyśli się kto jest odpowiedzialny za zbrodnię szybciej niż sami śledczy. Szukać należy raczej odpowiedzi nie na pytanie: "kto zabił?" a "dlaczego zabił?". Bohaterowie powieści wyrażają się mocnym, wulgarnym językiem. Często mnie to w utworach razi, ale jednak zgadza się z moim wyobrażeniem co do tego, w jaki sposób mówią między sobą mężczyźni, przedstawiciele takich stresogennych zawodów. Język jest tu wentylem bezpieczeństwa, sposobem na zdystansowanie się w pewien sposób od brutalności świata, którego są częścią - podobnie jak niewybredne komentarze na temat ukochanej grubaski porucznika Silvy. W zasadzie wszystko mi się podobało, ale odczuwam pewien rodzaj niedosytu. Dlaczego? Sama nie wiem. Zapewne to kwestia moich oczekiwań - spodziewałam się książki wybitnej (noblista!), a dostałam jedynie całkiem niezłą. Może przy innych spotkaniach z Llosą (a do tych dojdzie jeszcze z całą pewnością) będzie lepiej. Tak czy inaczej polecam - ale nie tym, którzy chcieliby znaleźć w tej książce dobry kryminał.